W pewnym małym miasteczku był sobie zwykły redaktor pewnej małej lokalnej gazety.
Redaktor pisał artykułu przeróżnej treści i wagi związane ze sprawami najbliższej okolicy.
Pewnego dnia pewien zwykły mieszkaniec miasteczka zadzwonił do redaktora jakże ważnego lokalnego medium i przedstawił mu problem.
Jak przystało na mieszkańca małego miasteczka problem wydawał mu się istotny a osoba redaktora wzbudzala zaufanie i pewność, że temat nie zostanie pominięty a sprawa wyjaśniona na łamach lokalnej prasy i dzięki temu wątpliwości rozwiane.
Redaktor przyjechał z dyktafonem, porozmawiał, ponagrywał, wysłuchał, pokiwał głową.
Zadeklarował, że sprawy tak nie zostawi, że musi ona być wyjaśniona itp itd.
Czas leciał, mieszkaniec przeglądał kolejne wydania lokalnej prasy, nie znajdując w nich tematu o którym wspomniał redaktorowi.
Czas leciał dalej. Aż nastaly wybory samorządowe.
Mieszkańcy wybrali nowe władze, nowe władze mianowały nowych pracowników różnych szczebli.
Jakież zdziwienie i zaskoczenie zagościło na twarzy owego mieszkańca gdy w lokalnej gazecie znalazł informację, że redaktor już nie jest redaktorem. Jest od teraz ważnym dyrektorem w jednej z samorządowych instytucji.
Żeby było ciekawiej, dyrektorował instytucji co do której wątpliwości mial mieszkaniec tamtego pewnego dnia.
Zleciało jeszcze trochę czasu i mieszkańcy wybrali kolejne władze, nadeszła kolejna zmiana.
Redaktor, który zdążył być dyrektorem, po wyborach przestał nim być.
Wrócił do lokalnej gazety, jednak nie wiedzie mu się tam zbyt dobrze.
Podobno nikt mu nie ufa do teraz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz