wtorek, 1 grudnia 2015

A właściwie co mnie to obchodzi?

- Idę wieczorem z psem na spacer osiedlową alejką. Alejka oddziela blokowisko od osiedla domków. Domki ładne, na bogato. Blokowisko jak blokowisko.
Nagle słyszę od strony jednego z domków
- Teraz.
Jakiś pan wydaje polecenie i z bramy posesji wyjeżdża małolat z wózkiem załadowanym workami.
Nic dziwnego gdyby nie fakt, że małolat celuje w należący do jednego z bloków śmietnik.
-Takiś cwany - pomyślałem - nic nie zdziałasz, wspólnoty zamykają śmietniki.
Młody widać jednak był przygotowany do zajęć. Wiedział, że w tylnej ścianie boksu była dziura.
Energicznie przemieścil z wózka do śmietnika wory ze śmieciami po czym zawrócił do domu.
Całą sytuację obserwowałem nie tylko ja.
- Nie byłeś sam?
- Okazuje się że nie. Obok domku pojawił się przypadkowy przechodzień.
- Panie, co pan robisz? - zwrócił się do taty kierującego młodzieńcem.
- Czep się pan ! - odburknął właściciel wózka i okazałego domu.
- Co pan wyprawiasz, własnego śmietnika nie ma?
- A co to właściwie pana obchodzi!? Odkrzyknął męźczyzna i zatrzasnął bramę.
Z okna wychyliła się kobieta.
- Co, znowu podrzucali?
- Tak, ten pan.... - próbował wytłumaczyć przechodzień wskazując na domek. Jednak nie zdążył, kobieta wpadła mu w słowo
- Oni tak od lat, ale właściwie co mnie to obchodzi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz