Starsza pani, której mąż umarł 35 lat temu.
Sama wychowała dziecko.
Zapomniała co znaczy kontakt z mężczyzną, w każdym tego słowa znaczeniu. Cały czas praca, dom, dziecko.
"Jestem sama, rozmawiam tylko z córką".
Nie ma się do kogo odezwać. Smutno tak samemu.
Druga starsza pani.
- A niech pani przyjdzie do nas na spotkanie w klubie emerytów. Fajnie jest, rozmawiamy, pieczemy ciasta. Nic zobowiązującego.... Po co samemu w domu siedzieć?
- Nie nie, wie pani, ja to nie lubię tak, dużo ludzi. Zamieszanie. Wolę spokój.
Samotność?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz