Do mężczyzny podeszły trzy nastolatki w rękach trzymające puszkę z logo WOŚP.
- Dzień dobry, zbieramy na Wielką Or......
- Nic wam nie dam, wypad stąd - mężczyzna przerwał i machnął z gestem niechęci w stronę puszki.
Dziewczyny spuściły wzrok, zarumieniły się i odeszły ze smutkiem na twarzy.
Taka historia wydarzyła się rok temu podczas kolejnej akcji WOŚP.
Do dzisiaj o niej myślę.
Rozumiem, że ten pan nie chciał dać na WOŚP, nie wiem co nim kierowało. Czy była to niechęć, czy też wiedza tajemna o dziwnych sprawach finansowych związanych z fundacją albo po prostu zwykła chytrość? Powodów może być wiele.
Wiem jednak jedno. Te puszki noszą młodzi ludzie zarażeni bardzo zdrowym bakcylem chęci pomagania i dobrego działania,
Nie powinno się ich tak traktować bez względu na to jakie powody kierują tymi którzy nie chcą się dołożyć.
Pamiętajmy o tym. Kwestia niejasnych finansów wokół fundacji to jedno a kwestia zapału młodych niczego nieświadomych ludzi to drugie,
Takiego entuzjazmu i zrywu nie wolno przekreślać.
Odmówić można na wiele sposobów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz