Nie pierwszy raz
niedziela, 20 marca 2016
wtorek, 15 marca 2016
Jakiś grubas
Do sklepu wszedł mężczyzna, ok 45 lat.
Szczupły, włosy szpakowate.
- Pani ma jakieś spodnie na mnie? - pytanie skierował w stronę sprzedawczyni.
- Może coś znajdziemy, ile ma pan w pasie?
- Nie wiem, trochę przytyłem, bo wie pani zima i człowiek podjada, zaraz zmierzę - mierzy - kiedyś to mialem tyle a tyle,a teraz mam, ooo - widzi pani ? Tyle.
Tu wymienił liczbę która wskazala na którym wieszaku szukać spodni własciwych.
- Nie lubię tego brzucha, za dużo sobie pozwalam i rozumie pani...
-Tak tak - sprzedawczyni pokiwała głowa ze zrozumieniem - te będą dobre?
Klient obejrzał, przymierzył. Ponarzekał jeszcze jak to przytył i już waży ponad 80 kg
Zapłacił i sobie poszedł.
Sprzedawczyni ogarnęła grzywkę i do sklepu wszedł pan w towarzystwie młodej dziewczyny.
Też ok. 45 lat, też szpakowaty. Jednak ten z wyraźną tuszą i problemem z poruszaniem się.
Młoda dziewczyna to jego córka, jak można było wywnioskować z ich rozmowy.
- Kochanienka, znajdzie pani coś na mnie, nie musi być śliczne, byle pasowało - zwrócił się życzliwie do sprzedawczyni.
- A ile w pasie? -zapytała z niepewnością w głosie.
Pan miał w pasie ze dwa razy tyle co poprzedni i niestety w sklepie nic się na niego nie nadawało.
- Ach bo widzi pani, kiedyś to ja byłem szczuplusieńki jak ten pan co przed chwilą wychodził. A teraz to już tego nie kontroluję, bo sterydy, hormony i co tam jeszcze lekarze wymyślili.
- Ach tak - sprzedawczyni kolejny raz w tym dniu pokiwała głową ze zrozumieniem.
- Bo wie pani, ja miałem guza na mózgu i oni, lekarze mi go wycięli ale on już tam spustoszenie w tej głowie zrobił, rozumie pani
- Tak , rozumiem
- I teraz ta przysadka wariuje, tak mówią lekarze i chyba już taki wielki zostane, ale kiedyś to ja byłem chudziutki....
- Może jeszcze to wróci...- z niepewnoscią w głosie sprzedawczyni próbowała pocieszyć.
- Chyba nie wróci, lekarze mówią, że nie wróci. Co zrobić, byle jeszcze dzieciom jakoś pomóc, a potem - mężczyzna wskazał na dziewczynę i machnął ręką.
- No nic dziekuję pani za rozmowę, szkoda, że nic nie ma.
Pan skierował się do wyjścia razem z córką.
W drzwiach minął się z młodą matką z małym dzieckiem.
Dziecko z zainteresowaniem obserowało olbrzyma.
- Mamo,mamo, kto to był?
-To? A nie wiem, jakiś grubas...
Szczupły, włosy szpakowate.
- Pani ma jakieś spodnie na mnie? - pytanie skierował w stronę sprzedawczyni.
- Może coś znajdziemy, ile ma pan w pasie?
- Nie wiem, trochę przytyłem, bo wie pani zima i człowiek podjada, zaraz zmierzę - mierzy - kiedyś to mialem tyle a tyle,a teraz mam, ooo - widzi pani ? Tyle.
Tu wymienił liczbę która wskazala na którym wieszaku szukać spodni własciwych.
- Nie lubię tego brzucha, za dużo sobie pozwalam i rozumie pani...
-Tak tak - sprzedawczyni pokiwała głowa ze zrozumieniem - te będą dobre?
Klient obejrzał, przymierzył. Ponarzekał jeszcze jak to przytył i już waży ponad 80 kg
Zapłacił i sobie poszedł.
Sprzedawczyni ogarnęła grzywkę i do sklepu wszedł pan w towarzystwie młodej dziewczyny.
Też ok. 45 lat, też szpakowaty. Jednak ten z wyraźną tuszą i problemem z poruszaniem się.
Młoda dziewczyna to jego córka, jak można było wywnioskować z ich rozmowy.
- Kochanienka, znajdzie pani coś na mnie, nie musi być śliczne, byle pasowało - zwrócił się życzliwie do sprzedawczyni.
- A ile w pasie? -zapytała z niepewnością w głosie.
Pan miał w pasie ze dwa razy tyle co poprzedni i niestety w sklepie nic się na niego nie nadawało.
- Ach bo widzi pani, kiedyś to ja byłem szczuplusieńki jak ten pan co przed chwilą wychodził. A teraz to już tego nie kontroluję, bo sterydy, hormony i co tam jeszcze lekarze wymyślili.
- Ach tak - sprzedawczyni kolejny raz w tym dniu pokiwała głową ze zrozumieniem.
- Bo wie pani, ja miałem guza na mózgu i oni, lekarze mi go wycięli ale on już tam spustoszenie w tej głowie zrobił, rozumie pani
- Tak , rozumiem
- I teraz ta przysadka wariuje, tak mówią lekarze i chyba już taki wielki zostane, ale kiedyś to ja byłem chudziutki....
- Może jeszcze to wróci...- z niepewnoscią w głosie sprzedawczyni próbowała pocieszyć.
- Chyba nie wróci, lekarze mówią, że nie wróci. Co zrobić, byle jeszcze dzieciom jakoś pomóc, a potem - mężczyzna wskazał na dziewczynę i machnął ręką.
- No nic dziekuję pani za rozmowę, szkoda, że nic nie ma.
Pan skierował się do wyjścia razem z córką.
W drzwiach minął się z młodą matką z małym dzieckiem.
Dziecko z zainteresowaniem obserowało olbrzyma.
- Mamo,mamo, kto to był?
-To? A nie wiem, jakiś grubas...
środa, 9 marca 2016
wtorek, 8 marca 2016
Dzień Kobiet, czyli bezinteresowne strzyżenie owiec.
Nie wiem dlaczego, ale poruszyło mnie dzisiejsze wydarzenie w życiu mojego syna i nie tylko.
Młody chodzi do szkoły podstawowej, do 5 klasy.
Dzisiaj z okazji Dnia Kobiet dzieci pojechały do kina na film.
Nie będę wymieniał tytułu, jednak zaznaczę, że jest to film z najnowszej oferty.
Dzieci same zapłaciły za film 13zł.
Seans odbył się w kinie w galerii handlowej w Kędzierzynie-Koźlu.
I tu właśnie zaczęły narastać moje wątpliwości co do takiego sposobu uczczenia Dnia Kobiet w wersji dla dzieci.
Po pierwsze.
W Kędzierzynie-Koźlu są dwa kina miejskie, utrzymywane przez Urząd Miasta i jedno komercyjne w galerii handlowej.
Po drugie.
W miejskich kinach nie ma w sprzedaży typowych dla kin komercyjnych frykasów (pocorny, cole itp).
Tymczasem
Kina miejskie swiecą pustkami, jedno z nich, to nowsze wręcz można określić mianem "nieużywanego"
Dzieciaki pojechały na seans w godzinach porannych, gdy w kinie nie ma normalnych seansów, jest to tzw martwy okres. Więc tym sposobem kino miało zapewnioną widownię na ok. setkę uczniów. Nie wiem czy tylko uczniowe ze szkoły mojego syna byli w kinie, czy osób tych nie było więcej.
Każdy dzieciak pozostawił w kasie średnio po 20 złotych za "artykuły niezbędne do oglądania filmów" w kinie czyli przysłowiowe popcorny.
Po seansie dzieci wróciły do szkoły na lekcje.
Ponieważ wszystko odbyło się z okazji Dnia Kobiet zapytałem młodego czy w jakikolwiek sposób uczczono ten dzień. Np złożono dziewczynom życzenia, wręczono upominki, że o kwiatku nie wspomnę.
Odpowiedź zabrzmiała nie.
Bardzo chciałbym wiedzieć po co i dlaczego dzieci akurat w tym dniu i akurat w tym kinie spędziły dwie godziny zaopatrujac kasę komercyjnego obiektu w środki finansowe.
Równie bardzo chciałbym wiedzieć dlaczego Urząd Miasta w Kędzierzynie-Koźlu nie organizuje takich wypadów do miejskich obiektów, dlaczego wspiera prywatną korporację, która nota bene swoimi interesami uderza w interes miasta.
Na marginesie tylko zaznaczę, że galeria z kinem w odczuciu mieszkańców "wykończyła" handel i drobne biznesy w mieście.
Ciekawe czy kiedyś poznam odpowiedzi na te pytania.
Młody chodzi do szkoły podstawowej, do 5 klasy.
Dzisiaj z okazji Dnia Kobiet dzieci pojechały do kina na film.
Nie będę wymieniał tytułu, jednak zaznaczę, że jest to film z najnowszej oferty.
Dzieci same zapłaciły za film 13zł.
Seans odbył się w kinie w galerii handlowej w Kędzierzynie-Koźlu.
I tu właśnie zaczęły narastać moje wątpliwości co do takiego sposobu uczczenia Dnia Kobiet w wersji dla dzieci.
Po pierwsze.
W Kędzierzynie-Koźlu są dwa kina miejskie, utrzymywane przez Urząd Miasta i jedno komercyjne w galerii handlowej.
Po drugie.
W miejskich kinach nie ma w sprzedaży typowych dla kin komercyjnych frykasów (pocorny, cole itp).
Tymczasem
Kina miejskie swiecą pustkami, jedno z nich, to nowsze wręcz można określić mianem "nieużywanego"
Dzieciaki pojechały na seans w godzinach porannych, gdy w kinie nie ma normalnych seansów, jest to tzw martwy okres. Więc tym sposobem kino miało zapewnioną widownię na ok. setkę uczniów. Nie wiem czy tylko uczniowe ze szkoły mojego syna byli w kinie, czy osób tych nie było więcej.
Każdy dzieciak pozostawił w kasie średnio po 20 złotych za "artykuły niezbędne do oglądania filmów" w kinie czyli przysłowiowe popcorny.
Po seansie dzieci wróciły do szkoły na lekcje.
Ponieważ wszystko odbyło się z okazji Dnia Kobiet zapytałem młodego czy w jakikolwiek sposób uczczono ten dzień. Np złożono dziewczynom życzenia, wręczono upominki, że o kwiatku nie wspomnę.
Odpowiedź zabrzmiała nie.
Bardzo chciałbym wiedzieć po co i dlaczego dzieci akurat w tym dniu i akurat w tym kinie spędziły dwie godziny zaopatrujac kasę komercyjnego obiektu w środki finansowe.
Równie bardzo chciałbym wiedzieć dlaczego Urząd Miasta w Kędzierzynie-Koźlu nie organizuje takich wypadów do miejskich obiektów, dlaczego wspiera prywatną korporację, która nota bene swoimi interesami uderza w interes miasta.
Na marginesie tylko zaznaczę, że galeria z kinem w odczuciu mieszkańców "wykończyła" handel i drobne biznesy w mieście.
Ciekawe czy kiedyś poznam odpowiedzi na te pytania.
sobota, 5 marca 2016
Było
Wszystko przemija.
Szkoła, której już nie ma
zapach, który gdzieś się ulotnił
i drzewo co ścięli drwale...
.....wszystko przemija.
Nie przeminie muzyka, wiersz, proza.
Nie przeminie wspomnienie tamtych chwil
i pamięć.
Każda.
Szkoła, której już nie ma
zapach, który gdzieś się ulotnił
i drzewo co ścięli drwale...
.....wszystko przemija.
Nie przeminie muzyka, wiersz, proza.
Nie przeminie wspomnienie tamtych chwil
i pamięć.
Każda.
niedziela, 21 lutego 2016
Fraszka o pustkowiu..
Politycznym, nie da się ukryć, twittem natchnęła mnie niegdyś znana niania.
Marzy się niani cokół
a tu pustka, nie tylko wokół....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
